Norwegię raz już mi się udało odwiedzić, teraz do stolicy tego kraju miałem lecieć na dłuższy weekend. Oglądanie stolic w gruncie rzeczy nie jest moją ulubioną formą podróżowania, jednak byłem ciekawy czy Oslo chociaż trochę mnie zaintryguje.

W przypadku podróżowania zawsze przyświeca mi idea by zrobić to jak najtaniej. I tak do Oslo poleciałem w połowie kwietnia, z wykupionym lotem jakieś dwa tygodnie wcześniej w promocyjnej cenie zaledwie 38 zł.

Dzień odlotu nie odbył się bez komplikacji. 6 godzin opóźnienia spowodowany złymi warunkami atmosferycznymi, a wynagrodzonymi tylko jedną kanapką i wodą mineralną.

Po wylądowaniu by dostać się do Oslo mogłem skorzystać autobusu miejskiego, ja natomiast skorzystałem z autostopu. Nie czekałem wcale długo bo po 10 minutach zatrzymała się polska para, która była niesamowicie miła i podwiozła mnie pod wskazany adres gdzie miałem zapewniony dach na kolejne dwie noce. Zatrzymałem się u Krzyśka i Andrzeja, którzy to sezonowo przyjechali tu by popracować. A dlatego, że Norwegia nie jest tania, więc korzystałem z każdej pomocy. Dzięki chłopaki!

Kolejny dzień poświęciłem na zwiedzaniu miasta, miałem okazję uczestniczyć w Turban-fest oraz zobaczyć twierdze Akershus, park Vigelanda i opere w Oslo. Szczęście mi sprzyjało bo w informacji dowiedziałem się, że następnego dnia ma się odbywać w stolicy “Turist i egen by”, czyli bliski odpowiednik “Nocy muzeów”, kiedy to można odwiedzić większość muzeów i jeździć komunikacja miejską za darmo.

Dzięki temu w niedzielę zobaczyłem interesujący Ratusz w Oslo, Muzeum Kon-Tiki, Muzeum Fram, Muzeum Łodzi Wikingów, Norweskie Muzeum Ludowe, oraz Narodowe Muzeum Sztuki, Architektury i Projektowania w którym znajdował się obraz Krzyk Edvarda Muncha.

Na lotnisko wracałem nocnym autobusem, gdzie zdrzemnąłem się parę godzin pod schodami do czasu odlotu z powrotem do Szczecina.

Ostatecznie Oslo zaintrygowała mnie na swój sposób, przede wszystkim swoją przestrzenią, spokojem i klimatem, idealnie by spędzić tam miło weekend. A Norwegia odkąd pamiętam wydaje mi się bardzo sympatycznym krajem, ze względu na ufność i pomoc obcych ludzi jak to miało miejsce nie raz podczas łapania stopa.