Malta I. Wyspa pośrodku.

Podczas zimowych styczniowych dni, narodził się spontaniczny pomysł na Maltę. Padający za oknem na zmianę deszcz i śnieg nostalgicznie przypominał o letnim słońcu, do momentu, kiedy to trafiły się tanie loty na małą wyspę położoną na środku morza Śródziemnego. Prognozy podawały 15-20 stopni oraz dużą ilość słońca, a Internet przyszedł z pomocą w przygotowaniu planu.
Tym razem w kolejną podróż wybrałem się z przyjaciółmi, Martą i Łukaszem. Powstał plan z naciskiem na piesze wędrówki oraz zwiedzaniu licznych architektonicznych zabytków i cudów natury. W tym takie miejsca jak Valletta i Mdina, aktualna i dawna stolica Malty, Lazurowe Okno na wyspie Gozo oraz wiele innych miejsc.

Dzień 1 – Sliema

Kiedy samolot zaczął przygotowywać się do lądowania na Malcie z okna można było objąć wzrokiem praktycznie całą wyspę. Gęsto zurbanizowaną stolicę, odległą wyspę Gozo, liczne tereny uprawne oraz prężnie rozwijające się turystyczne miasta.
Kiedy wysiedliśmy z samolotu było już późne popołudnie, a na zewnątrz było niesamowicie ciepło. Słońce paliło po oczach. Ta temperatura przypominała nam okres wiosenny w Polsce, jednak poprzez liczne kurtki zimowe widać, że dla Maltańczyków jest to dalej zima.

Przed zachodem słońca pozwoliliśmy sobie na mały spacer po okolicy Sliemy. Sliema okazała się skupiskiem dużych i nowoczesnych centrów handlowych z licznymi restauracjami i klubami. W niektórych częściach tego miasta można spotkać starszą architekturę.



W języku maltańskim “sliem” oznacza słowo „pokój”. A z jednego nabrzeża Sliemy rozciągała się piękna panorama na całą stolicę, Vallettę.



Dzień 2 – Gozo

Nad ranem obudziło mnie głośne dobijanie się do łazienki w wspólnej sali sypialnej. Brytyjczyk, który okazał się sprawcą hałasu chciał jak najszybciej dostać się do jej środka. Łazienka była zajęta. Czekając na swoją kolejkę pobudził prawie wszystkich w pokoju, nerwowo chodząc po całym pokoju i gadając pod nosem. Jedynie Łukasz miał na tyle twardy sen, że nie obudził się nawet na chwilę.

Po godzinie ósmej wszyscy staliśmy przed budynkiem hostelu, gotowi do drogi. Ambitny plan dnia polegał na zwiedzeniu całej wyspy Gozo. Podróż autobusem na przystań promową Cirkewwa trwa ponad godzinę, podczas której można było miło spędzić czas przyglądając się pięknemu krajobrazowi Malty. Na dodatek autobus był idealnie skomunikowany z promem i niedługo później już płynęliśmy na docelową wyspę Gozo.


Gozo jest druga, co do wielkości wyspą Malty. Znajduje się niecałe 3 km na północny zachód od głównej wyspy. Pod koniec XVIII w. Gozo na krótki okres stało się niepodległym państwem podczas francuskich wojen rewolucyjnych. Sama wyspa nie jest duża, bo w swoim owalnym kształcie potrafi mieć 15 km długości, a głównym miastem administracyjnym wyspy jest Victoria (Rabat).

Port promowy na wyspie Gozo znajduje się w Mġarr, gdzie już z samego portu można dostrzec górujące na wzniesieniach wieże barokowych kościołów. W tym samym mieście znajduje się Fort Chambray, który został przerobiony na luksusowe apartamenty.






W niedalekim sąsiedztwie znajduje się prowizoryczna wioskę Betlejem, będąca modelem swojego historycznego odpowiednika. Turystyczna atrakcja bawi swym skansenem turystów. Wioska znajduje się u podnóża kościoła w Ghajnsielem.






Azure Window

Po godzinie byliśmy już pod Azure Window, które w wolnym tłumaczeniu znaczy Lazurowe Okno. Miejsce to było fantastycznym cudem natury powstałym w skutek erozji wapienia. Na pierwszy rzut oka przypominał most skalny i cieszył się niesamowitą popularnością na Malcie. Azure Window brało też udział w wielu filmowych scenografiach jak np. do serialu “Gra o tron”. W styczniu 2017 roku Okno zostało częściowo uszkodzone przez sztorm, a w marcu całkowicie runęło do wody tym samym Malta straciła bezpowrotnie jedno z najpiękniejszych miejsc w kraju.




Z zachodniego wybrzeża dotarliśmy do kościoła Ta’ Pinu będącego jednym z największych świątyń w kraju. W miejscu tym ponoć dokonało się seria objawień. W roku 1883 mieszkanka z pobliskiej wsi idąc do domu usłyszała głos, który nakazywał jej udać się do kaplicy i się pomodlić. Chorych, którzy po modlitwie w tym miejscu zaczęli zdrowieć. Oraz cudowne ominięcie zarazy w Gozo, która dotknęła Maltę. Do tego miejsca rozpoczęły się, więc pielgrzymki, a następnie powstał kościół.

Następnie wróciliśmy do stolicy Gozo – Victorii. Miasto to od czasów panowania Arabów na wyspie do końca XIX w. nosiło nazwę Rabat (z arabskiego „przedmieście”). Nazwę zmieniono dla uczczenia diamentowego jubileuszu (60 lat panowania) królowej Wiktorii na wniosek biskupa Gozo.
Na wzgórzu tego miasta wznosi się majestatyczna twierdza, z której rozciąga się niesamowity widok praktycznie na całą wyspę. Sama cytadela natomiast powstała jeszcze w średniowieczu.






Przed zmrokiem odwiedziliśmy jeszcze miasto Xaghra. Znajduje się tam wiatrak Ta’ Kola przebudowany na samodzielne dzieło fortyfikacyjne pod koniec XVIII w. podczas oblężenia Malty. I służyło w tamtym czasie, jako część łańcucha baterii i umocnień.