Obserwuje wielu podróżników jeżdżących po świecie. Jedni robią to z pasji, kolejni dla splendoru medialnego, a jeszcze inni bo chcą dzięki temu zmienić myślenie o naszym świecie – innym niż “europejskim”.

Sytuacje takie jak proszenie o dach nad głową w meczetach, synagogach czy kościoła, a innym razem naśmiewając się z tej religii, uważam za nie etyczne. Będąc w odległym kraju gdzie panuje ustrój polityczny, będący dla nas totalnie negatywny, nie możemy po prostu wyjść na ulicę, palić flag czy krzyczeć na ludzi, że są nie wyedukowani i żałośni, nie przedstawiając przy tym żadnych konstruktywnych argumentów. W gruncie rzeczy nie jest to przykład osoby godnej do naśladowania, bo zwyczajnie robi to by zaistnieć w sieci czy w mediach, kiedy nagrywa i publikuje swoje dokonania.

Sztuką w podróżowaniu i z prezentowania tego innym jest umiejętność dania odbiorcy możliwości refleksji nad jakąś sytuacją i pozwolenia wyciągnięcia własnych wniosków. Nie zawsze pokaże się świat w dobrej perspektywie, ale będąc w jakieś problematycznej lub nieszablonowej sytuacji warto zastanowić się nad tym jak można by usprawnić to wszystko następnym razem. Dla odbiorcy będzie to cenna wiedza, dzięki temu każdy otrzymamy możliwość i szanse zachowania się sprawniej, lepiej lub po prostu odpowiednio w podobnej sytuacji.

Przedstawienie swojego punktu widzenia jest jak najbardziej wskazana, jednak zawsze należy pamiętać, że na świecie nie wszystko jest czarne lub białe. Każdy medal ma dwie strony, ale czasem trzeba pokazać świat z dobrej i złej perspektywy. Przykładowy “Raj na ziemi” na malezyjskich wyspach, może skrywać niewolniczą pracę tysiące harujących robotników za marne 10 dolarów. Kolorowe, malownicze Indie witające nas przez dziesiątki uśmiechniętych twarzy mogą być tylko pokazówką dla zwykłego turysty, gdzie na obrzeżach miasta będzie się skrywać kilkunastoosobowa biedna i głodująca rodzina.

Chcę zwrócić uwagę na to, że w każdym kraju może być tak samo bezpiecznie jak i niebezpiecznie, a inne sytuacje mogą pozostawić nie smak poprzez nieodpowiednie zachowanie. Wszędzie istnieje gra pozorów, czy to będąc w Bombaju, Londynie, Kapsztadzie czy Nowym Jorku. Nawet w większych polskich miastach zachowawczo wiemy co robić by nie wpakować się w kłopoty czy strzelić faux pas. W Polsce raczej nie damy żebrzącej osobie pieniędzy ze względu na brak zaufania w jaki sposób je wykorzysta, ale może warto kupić jej coś do jedzenia.

Myśląc o odległym miejscu, często budzą się w nas wątpliwości czy poradzimy sobie z otaczającym nas światem. Oczywiście, na odległym kontynencie, by wtopić się w tłum, koloru skóry nie zmienimy, ale styl ubierania i zachowania się jak najbardziej możemy. Do większości rzeczy możemy się przygotować, mając teraz dostęp do gigantycznych zasobów informacji możemy dowiedzieć się na co uważać, czego nie robić, gdzie nie iść. Nawet poprzez wirtualnie przemierzanie ulice za pomocą Street View lub oglądając po prostu YouTube’a, możemy dowiedzieć jak ludzie się ubierają i zachowują. Czasami wystarczy po prostu wyjść z lotniska i przez chwilę poobserwować ludzi co robią, jak się obnoszą, by po prostu nie wpaść w jakieś nie spodziewane kłopoty.

Co roku na Przystanku Woodstock odbywają się nie tylko koncerty ale i spotkania, warsztaty, rozmowy z gośćmi. Uczestnicząc w tegorocznych spotkaniach w namiocie spotkań, zaproszony został nietuzinkowy podróżnik, Tomek Michniewicz, którego miałem przyjemność słuchać. Będący wieloletnim backpacker’em, mającym przeprowadzonych setki reportaży oraz napisanych kilka książek, można było usłyszeć bardzo ważne słowa: “Poznawać, nie odkrywać”. Przesłanie ma na myśli by nie stawiać się nad mieszkańcami jakiegoś kraju ze względu na pochodzenie, ale postarać się zrozumieć kulturę i problem jakiegoś regionu świata.

Nie można zakładać, że skoro jedzie się do jakiegoś kraju na wakacje i ma się pieniądze to wolno nam wszystko. Tam też są ludzie równi nam, ale może oni nigdy nie będą mieli takiego samego komfortu jak by móc podróżować i poznawać świat.

Podczas moich podróży doświadczyłem wiele wzruszających chwil. Przykładowo podczas mojej podróży po Armenii poznałem małą, może 10-letnią dziewczynkę, ubraną w schodzone ciuchy z lekko umorusaną twarzą. Próbowała mi sprzedać ręcznie robione pamiątki. Założyłem w tedy, że może być natrętna i chciałem ją szybko zbyć. Grzecznie odmówiłem, tłumacząc się, że sam mam niewiele i podróżuje jedynie autostopem. Dziewczynka słysząc moją nie do końca prawdziwą historię po chwili wróciła do mnie z garścią pełną monet wręczając mi je. Odmówiłem, ale otworzyła mi oczy, że nawet taka mała dziewczynka mając nie wiele miała wielkie serce.

Innym razem w bardzo ulewny dzień zatrzymał się na poboczu nowy Mercedes sportowej klasy, widząc mnie i mojego przyjaciela zmarzniętych idących drogi. Kierowcą okazał się Palestyńczyk, który by zapewnić nam komfort pojechał z własnej inicjatywy dodatkowe 20 km tylko po to, by zawieźć nas na lotnisko.

Jak i również na muzułmańskiej ziemi doświadczyłem hojności, gdzie cały czas trafiałem ze znajomymi na naciągaczy. Przypadkowo poznaliśmy Samuela, który chciał nas poczęstować tylko zimnymi napojami w bardzo upalny dzień i nic nie chciał w zamian.

W każdym bądź razie trzeba być otwartym na otaczającą nas rzeczywistości i ludzi, ale nie naiwnym. Nie powinniśmy na wszystkich patrzeć z góry i machinalnie kogoś oceniać, ale warto zachować jakiś dystans, by się nie zawieść. Wszędzie są ludzie dobrzy i źli. Warto jednak podróżować i poznać wszystkich, dzięki temu lepiej zrozumiemy ten świat.