Grecja – Kurs do zatoki wraków! cz. 2

Kto nie marzył by w dzieciństwie znaleźć się na wyspie skarbów albo przeszukać opuszczony statek? Teraz po niemałych przygodach na morzu Jońskim mogliśmy spełnić to marzenie. Właśnie płynęliśmy w stronę wraku statku na wyspie Zakinthos!

4. Zatoka wraków

Nad ranem ruszyliśmy dalej na południe, zatrzymując się na chwilę w malowniczej wiosce Kioni na górzystej wyspie Itaka. Co ciekawe według Homera Itaka była rodzinną wyspą Odyseusza, który był jej królem. Przystanek na tej wyspie zrobiliśmy wyłącznie by uzupełnić nasze zapasy na dalszą część podróży po czym ruszyć bezpośrednio do naszego głównego celu podróży, do wyspy Zakinthos.



Po paru godzinach opływaliśmy od zachodniej strony grecką wyspę Zakinthos. Ta strona wyspy która się nam ukazywała była głównie górzysta. Wschodnia linia brzegowa w większości pokryta jest wysokimi klifami. Również od tej strony znajduje się, niedostępna od lądu, plaża Navagio, na której stoi wrak statku MV Panagiotis, jedna z największych atrakcji turystyczny tej wyspy. Ciekawe jest to, że historia pojawienia się statku na plaży nie jest do końca znana.


Najbardziej prawdopodobna opowieść mówi, że Panagiotis pod koniec swojej służby stała się statkiem przemytniczym. Około roku 1980 Panagiotis wyruszył z Turcji z nielegalnym ładunkiem papierosów dla włoskiej mafii. Za statkiem ruszyła grecka marynarka wojenna. Niefortunnie Panagiotis podczas burzy osiadł na mieliźnie przy zatoce na zachodnim wybrzeżu Zakinthos. Załoga zdecydowała się jednak porzucić statek, by ominąć ścigającą ją marynarkę wojenną. Wrak od tamtego czasu pozostał w tym miejscu, które jest teraz nazywane „Navagio”, czyli po grecku „wrak statku”.







Kiedy dopłynęliśmy do pobliskiej zatoki by zacumować łódź zastała nas noc, a niebo było pokryte tysiącami gwiazd. Zatoka nie posiadała portu więc kapitan postawił kotwicę w odpowiedniej długości od skał. By jednak nasz statek nie uderzył o coś w nocy trzeba było znaleźć kolejny punkt zaczepienia. W zasięgu wzroku znalazła się niewielka ale stabilna mała skała. Wraz Rolandem, innym uczestnikiem rejsu wskoczyliśmy do pontonu. Załadowaliśmy do niego kilkanaście metrów grubej liny oraz zaopatrzyliśmy się w dwie mocne latarki. Po czym pod osłoną nocy dopłynęliśmy zabezpieczyć nasz jacht o skałę, dzięki czemu wszyscy mogli spokojnie spać.

5. Węzły

Kolejnego dnia ruszyliśmy w drogę powrotną do portu na Korfu. Tym razem po zachodnich stronach wysp. Przez co byliśmy bezpośrednio otwarci na całe morze Jońskie i morskie wiatry.


Kiedy opływaliśmy wyspę Kalefania, przez kolejne długie godziny, nasz kapitan Jarek, zrobił nam szybki kurs robienia morskich węzłów.

Zaczęliśmy od prostej ósemki stosowanej by uniemożliwić wyrwanie się liny z osprzętu pokładu. Następnie poznaliśmy węzeł ratowniczy służący do zabezpieczenia człowieka w czasie pracy w trudnych warunkach. Dalej był węzeł cumowy który jak nazwa wskazuje znajduje swoje zastosowanie podczas cumowania. A na koniec węzeł knagowy, który służy do obkładania szotów, fałów, cum na knadze (czyli okucia służącego do unieruchamiania różnych lin).
Pod wieczór przybyliśmy do malowniczego portu Vasiliki na południowym brzegu wyspy Lefkada. Na jego brzegu znajdowało się wiele restauracji, tawern i sklepików. A wzniesienia otaczające zatokę tworzą idealny wiatr dla okolicznych surferów.




6. Morskie opowieści

Ostatni pełny dzień na morzu spędziliśmy na leniuchowaniu na pokładzie i dopłynięciu do wybrzeża Antipaksos, gdzie zacumowaliśmy przy jednej z dzikich plaż tej wyspy.


Była to ostatnia wspólna noc na morzu, kiedy to załogi obu jachtów mogły się wspólnie cieszyć swoim towarzystwem.


Powstała wspaniała idea by na dzikim brzegu zrobić wielkie ognisko pożegnalne przy którym wszyscy świetnie bawiliśmy się przy śpiewaniu szant.


7. Pożegnanie

Ostatniego dnia ustawiliśmy kurs bezpośrednio na Korfu, gdzie spędziliśmy ostatnie wspólne chwile razem a następnie przetransportowaliśmy się na lotnisko.